Upust za post-edycję to 13 proc., nie 70. W polskich biurach najgłębszy minus ma zatrudnienie
Fora mówią o upustach do 70 proc. za post-edycję, dane ELIS 2026 o 13 proc. Polskie liczby pokazują, że ubyło nie stawek, a miejsc w strukturze biur.
Biuro przysyła aneks: te same teksty, ten sam termin, tryb pracy zmienia się na post-edycję, a stawka za słowo spada o 30 procent. Przed podpisem trzeba rozdzielić dwie sprawy, które w rozmowach o AI w tłumaczeniach zlewają się w jedną: ile schodzi z Twojej stawki i ile pracy w ogóle zostaje na rynku. Pierwsza liczba jest mniejsza, niż mówią fora. Druga jest gorsza.
Upust układa się w pasmo wokół 20 procent, nie 90
Najgłośniejsza wersja tej historii mówi o cięciu o połowę albo o dwie trzecie. Raport European Language Industry Survey 2026, zbudowany na 1058 odpowiedziach z 45 krajów, sam odnotowuje, że fora tłumaczy są pełne opowieści o upustach dochodzących do 90 procent, i zestawia je z tym, co podali uczestnicy.
Rozkład wychodzi węższy. Średnie różnią się zależnie od tego, kto je podaje: niezależni profesjonaliści deklarują średnio 13 procent, działy językowe w firmach 20 procent, a biura tłumaczeń wobec swoich zewnętrznych post-edytorów 29 procent. Całość mieści się w wąskim pasmie wokół 20.
Różnica między 13 a 29 nie jest szumem statystycznym. Oznacza, że najgłębszy upust nie pojawia się w rozmowie klienta z biurem, ale w rozmowie biura z podwykonawcą, czyli dokładnie tam, gdzie stoi tłumacz bez własnych klientów bezpośrednich.
63 procent, czyli połowa post-edycji nie jest niczyim zleceniem
Tu zaczyna się część, której aneks nie obejmuje. ELIS 2026 podaje 63 procent jako łączny udział automatycznego tłumaczenia w pracy niezależnych tłumaczy, z podziałem mniej więcej po połowie: jedna część to treść wstępnie przetłumaczona przez klienta, druga to teksty, do których tłumacz sam sięga po silnik MT albo model.
Konsekwencja jest arytmetyczna. Upust negocjujesz wyłącznie na tej połowie, która jest zadeklarowana w zleceniu. Drugą finansujesz sam: przyrost tempa idzie w krótsze terminy i większy wolumen przy niezmienionej stawce, więc klient dostaje efekt post-edycji, nie płacąc za nią upustem, bo formalnie zamówił tłumaczenie.
Częstotliwość zleceń wprost opisanych jako post-edycja też nie jest równa. Badanie podaje mniej niż 15 procent u firm niejęzykowych i w administracji publicznej oraz 53 procent przy pracy zlecanej przez duże biura, a same biura raportują dla pracy wychodzącej na zewnątrz średnio 54 procent.
Kierunek jest jednoznaczny: im dalej od klienta końcowego, tym więcej post-edycji i tym większy upust. Praca u pośrednika i praca u klienta bezpośredniego to dziś dwa różne zawody rozliczane inną stawką.
Kto podaje jaki upust i czego oczekuje od jakości
| Strona rozmowy | Średni upust za post-edycję | Oczekiwanie wobec jakości wyjścia |
|---|---|---|
| Niezależny profesjonalista | 13 proc. | przekonany, że klient oczekuje jakości równej tłumaczeniu ludzkiemu |
| Dział językowy w firmie | 20 proc. | ponad 30 proc. uczestników z działów językowych dopuszcza jakość nieco niższą |
| Biuro tłumaczeń wobec swoich post-edytorów | 29 proc. | przyznaje, że wyjście po post-edycji nie dorównuje tłumaczeniu ludzkiemu, i oczekuje mniej od post-edytorów |
| Opowieści z forów branżowych | do 90 proc. | bez potwierdzenia w odpowiedziach uczestników |
Źródło: ELIS 2026, sekcja o oczekiwaniach jakościowych i upustach za post-edycję.
Jedna komórka tej tabeli jest w rozmowie z biurem cenniejsza od pozostałych. Biura wiedzą, że wyjście po post-edycji nie dorównuje tłumaczeniu ludzkiemu, i mówią to w ankiecie wprost. Nie ma więc powodu przyjmować aneksu, w którym upust jest za post-edycję, a wymagany poziom jakości za tłumaczenie.
Polska przeszła próg wiarygodności ELIS: zatrudnienie -40, stawki podwykonawców -8
ELIS publikuje wyniki krajowe tylko dla państw, które przekroczyły ustalony próg liczby odpowiedzi. Polska przeszła go w obu segmentach: sześć odpowiedzi od biur tłumaczeń przy progu pięciu i osiemnaście od niezależnych profesjonalistów przy progu dziesięciu. To nadal mała próbka i tak ją trzeba czytać, jako kierunek zgłaszany przez uczestników, nie jako pomiar rynku.
Liczby w tabeli to saldo odpowiedzi, czyli różnica między odsetkiem uczestników zgłaszających wzrost i odsetkiem zgłaszających spadek. Minus czterdzieści przy zatrudnieniu nie znaczy, że zatrudnienie spadło o czterdzieści procent. Znaczy, że o tyle punktów przeważyły firmy meldujące spadek nad tymi, które zgłosiły wzrost.
| Wskaźnik za 2025 rok zgłoszony przez polskie biura tłumaczeń | Saldo odpowiedzi |
|---|---|
| Rynek globalny | -42 |
| Zatrudnienie | -40 |
| Rynek lokalny | -33 |
| Ceny sprzedaży | -33 |
| Liczba aktywnych biur | -30 |
| Obroty | -25 |
| Rentowność | -17 |
| Inwestycje | -8 |
| Ceny zakupu, czyli to, co biuro płaci podwykonawcom | -8 |
| Wysiłek rekrutacyjny | 0 |
Źródło: ELIS 2026, wyniki krajowe biur tłumaczeń za 2025 rok.
Najwięcej mówi para z dolnej części tabeli. Spadek własnych cen zgłasza wyraźna przewaga polskich biur, saldo -33. Spadek stawek płaconych podwykonawcom zgłasza przewaga niewielka, -8. Jeśli te dwa salda utrzymają się razem, ściskana jest marża biura, nie cennik tłumacza. Widać też, czym to jest łatane: rentownością na -17 i zatrudnieniem na -40, przy wysiłku rekrutacyjnym na zerze.
Dla osoby na etacie albo w stałej współpracy z jednym biurem to zła wiadomość podana odwrotnie, niż mówi popularna narracja. Twoja stawka za słowo jest relatywnie bezpieczna. Twoje miejsce w strukturze nie jest.
Z miksu usług wyparowało czyste tłumaczenie: z 37 na 29 procent przychodu
Raport podaje, że udział klasycznego tłumaczenia ludzkiego w przychodach biur spadł z 37 do 29 procent, przy post-edycji utrzymującej się na 24 procentach. Rosną kategorie dotąd mniejsze: transkreacja, lokalizacja i technologie językowe. W planach rozwojowych, obok samej post-edycji, biura wskazują tworzenie treści, transkreację, usługi głosowe, ocenę jakości i lokalizację.
Obraz rynku wokół tego jest spójny. 62 procent respondentów raportuje spadek swojego rynku lokalnego, a 59 procent biur widzi bezpośredni negatywny wpływ AI, co raport opisuje jako wynik o 20 procent wyższy niż w poprzedniej edycji, przy 12 procentach widzących wpływ pozytywny.
To nie jest rynek, na którym spada cena za tę samą pracę. To rynek, na którym ta sama praca stanowi coraz mniejszą część tego, co się na nim sprzedaje. Lista rosnących kategorii jest przy tym konkretnym wskazaniem, gdzie przenosi się budżet, a nie prognozą.
Na etacie liczy się inna para liczb: 44 do 25 i 28 do 30
Osobnym segmentem ELIS są działy językowe, czyli zespoły tłumaczy i terminologów wewnątrz firm, najbliższy odpowiednik etatu w tym zawodzie. 44 procent uczestników z działów językowych podaje, że AI ułatwia im pracę, a 25 procent że utrudnia. Druga para jest ciekawsza: 28 procent widzi w AI sposób na wzmocnienie pozycji działu w organizacji, a 30 procent uważa, że ją osłabi.
Do listy wyzwań działów językowych weszły w tej edycji ograniczenia kadrowe i od razu trafiły do pierwszej czwórki, nieco wyżej niż ograniczenia budżetowe. Rosną też wymagania wobec bezpieczeństwa danych i integracji technologii, a oczekiwania na kolejny rok obejmują spadek liczby specjalistów językowych, budżetu i skali zlecania na zewnątrz.
Wniosek dla etatowca jest inny niż dla freelancera. Nie licytujesz się o stawkę, bo pensji nie przelicza się na słowa. Rozstrzyga to, czy dział zostanie uznany za potrzebny w momencie, w którym surowe tłumaczenie przestaje być produktem. Rzeczy, które o tym decydują, stoją na tej samej liście rosnących wymagań: kontrola jakości, terminologia, bezpieczeństwo danych i zarządzanie dostawcami. Żadna z nich nie jest tłumaczeniem, a wszystkie wymagają kogoś, kto rozumie język i proces naraz. Przegląd wyjścia modelu jest przy tym osobną umiejętnością, nie czytaniem tekstu ze szczególną uwagą; w produkcji stron tę różnicę opisano już listą defektów, które przechodzą testy i wychodzą dopiero u klienta, a przy tekście działa ta sama logika.
Jedna czwarta podniosła ceny w roku, w którym stawki spadły
Jeden na czterech niezależnych profesjonalistów podał, że podniósł ceny w 2025 roku, 12 procent że je obniżyło, a 63 procent nie zmieniło nic, i to w roku, w którym wszystkie segmenty badania zgodnie raportują dalszy spadek stawek rynkowych bez perspektywy wzrostu w 2026.
Argument „maszyna już to robi” w tym samym czasie osłabł, a nie wzmocnił się. Tylko 23 procent niezależnych ocenia jakość automatycznego tłumaczenia jako wysoką lub bardzo wysoką, wobec 40 procent w poprzedniej edycji badania. Autorzy tłumaczą to szerszym kontaktem z realnym wyjściem modeli, nie zmianą samych silników.
Przeciwwagę do optymizmu daje starsza, ale konkretna ankieta brytyjska z przełomu sierpnia i września 2024 roku. Badanie ITI na 381 członkach organizacji pokazało, że tylko 25 procent czuło się sprawiedliwie wynagradzanych za swoje doświadczenie, a dwa najczęściej wskazywane powody rozważania odejścia z zawodu to zbyt mało pracy i zbyt niskie stawki. W tej samej ankiecie 66 procent zamierzało zostać w zawodzie co najmniej pięć lat, co dobrze pokazuje, że to nie jest zawód w rozsypce, tylko zawód o zmienionym rozkładzie dochodu.
Badanie nie pyta wprost, czym różnią się ci, którzy podnieśli ceny, więc danych na to nie ma. Wiadomo natomiast, czego taki ruch wymaga w praktyce: własnych klientów bezpośrednich zamiast pośredników i rozliczenia, które nie jest stawką za słowo. To nie jest zmiana cennika, tylko zmiana modelu sprzedaży, i jest osobnym projektem na kilka miesięcy; przebudowa oferty freelancera z rozliczenia za projekt na abonament opisuje tę drogę od strony organizacji usługi, a nie od strony języka.
Decyzja na najbliższy kwartał
Post-edycja nie jest ani końcem zawodu, ani zwykłym zleceniem z rabatem. Jest innym produktem, sprzedawanym w innym miejscu łańcucha. Zanim zdecydujesz, gdzie w tym łańcuchu chcesz stać, sprawdź arytmetykę samego upustu: rozstrzyga najwięcej i nie wymaga żadnych danych z zewnątrz.
Ile tempa musi dać post-edycja, żeby upust się zwrócił
Upust opłaca się wtedy i tylko wtedy, gdy przyrost tempa pracy jest większy niż cięcie stawki. Warunek jest czysto arytmetyczny: przy upuście u musisz pracować szybciej w stosunku 1 / (1 − u), żeby zarobić na godzinie tyle samo co przed zmianą. Poniższa tabela przelicza ten warunek na liczby, które realnie pojawiają się w aneksach.
| Upust w aneksie | Minimalny przyrost tempa, przy którym stawka godzinowa nie spada | Tempo docelowe przy bazie 400 słów na godzinę |
|---|---|---|
| 13 proc. | +15 proc. | 460 słów na godzinę |
| 20 proc. | +25 proc. | 500 słów na godzinę |
| 29 proc. | +41 proc. | 563 słowa na godzinę |
| 50 proc. | +100 proc. | 800 słów na godzinę |
| 70 proc. | +233 proc. | 1333 słowa na godzinę |
Baza 400 słów na godzinę jest tu wyłącznie miejscem na Twoją własną liczbę, nie normą branżową: zmierz tempo na trzech ostatnich zleceniach i policz od niego. Sam wniosek od bazy nie zależy. Upust rzędu 13 procent da się odrobić przyspieszeniem, upust 29 procent wymaga pracy o ponad dwie piąte szybciej, a cięcia z forumowych opowieści wymagałyby tempa, którego nie da się pogodzić z żadnym sensownym wymaganiem jakościowym.
Do tego dochodzi koszt, którego w tabeli nie ma. Post-edycja słabego wyjścia wymaga czytania dwóch tekstów naraz, źródła i propozycji silnika, a ten czas nie skraca się z doświadczeniem tak, jak skraca się czas tłumaczenia. Ten sam błąd w wycenie popełniają wykonawcy w innych branżach, gdy z góry założą, że model zrobi połowę pracy: rachunek, w którym godziny uciekają nie tam, gdzie je zaplanowano, wygląda przy stronach internetowych identycznie.
Trzy drogi, które wykluczają się w krótkim terminie
Każda zajmuje ten sam czas, więc na najbliższy kwartał wybiera się jedną.
- Zostajesz u pośredników i porządkujesz aneks. Najmniej pracy, najniższy pułap. Sensowne, jeśli wolumen jest stabilny, a upust mieści się w okolicach tych 13 procent, nie 30.
- Przenosisz się w stronę klientów bezpośrednich. Największy przeskok stawki, bo to w relacji biuro–podwykonawca siedzi upust 29 procent. Kosztuje kwartał pracy nad sprzedażą, w którym nie zarabiasz więcej.
- Zostajesz na etacie i przesuwasz zakres. Kontrola jakości, terminologia, bezpieczeństwo danych, ocena wyjścia modeli i zarządzanie dostawcami. To jedyna z trzech dróg, w której rosnące wymagania działu językowego pracują na Ciebie, a nie przeciw.
Co sprawdzić w aneksie o post-edycję, zanim go podpiszesz
- Od jakiej kwoty liczony jest upust: od Twojej stawki bazowej czy od cennika biura.
- Co dokładnie dostajesz na wejściu: pretranslację z pamięci tłumaczeniowej klienta, wyjście dedykowanego silnika MT czy tekst z modelu ogólnego. To trzy różne poziomy pracy przy jednej nazwie.
- Jak rozliczane są segmenty do przepisania od zera. Bez tego zapisu najgorsze fragmenty robisz w cenie post-edycji.
- Jaki poziom jakości jest wymagany na wyjściu i czy umowa powołuje się na ISO 18587, czyli normę napisaną dla post-edycji, czy na ISO 17100 dla tłumaczenia. To nie są wymienne wymagania.
- Czy rozliczenie jest za słowo, czy za godzinę. Post-edycja słabego wyjścia bywa dłuższa niż tłumaczenie od zera, a stawka za słowo przenosi całe to ryzyko na Ciebie.
- Czy biuro ma prawo użyć Twoich poprawek do trenowania silnika i czy jest to wycenione osobno.
- Czy termin został przeliczony na nowo, czy tylko skrócony proporcjonalnie do upustu.
Do wyboru drogi wystarczy osiem tygodni pomiaru. Notuj czas realny na tysiąc słów, osobno dla tłumaczenia i dla post-edycji, osobno dla każdego zleceniodawcy, i przelicz go na stawkę godzinową. Jeśli post-edycja u pośrednika wychodzi niżej niż tłumaczenie u klienta bezpośredniego, decyzja została podjęta za Ciebie i pozostaje ją wykonać. Jeśli wychodzi wyżej, upust był uczciwy, a problemem jest wolumen, nie cennik, i wtedy szukasz drugiego zleceniodawcy zamiast nowej stawki.