Przejdź do treści
AI w CV

Trzy przesłanki decydują, czy wyniesiesz z pracy bibliotekę promptów. Prawo autorskie nie jest żadną z nich

Prompty i szablony z pracy chroni nie prawo autorskie, a tajemnica przedsiębiorstwa. Trzy przesłanki z art. 11 i lista tego, co wolno wziąć do portfolio.

Bartek Lisowski·rekruter·10 min·
3liczba z tezy tekstu

Katalog promptów skopiowany na prywatny dysk w ostatnim tygodniu wypowiedzenia jest czynem nieuczciwej konkurencji już w chwili kopiowania, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś go zobaczy. Przepis, który o tym rozstrzyga, nie ma nic wspólnego z prawem autorskim, a termin, po którego upływie obowiązek wygasał, zniknął z ustawy w 2018 r.

Pytanie „jak pokazać, że pracuję z modelem” jest zwykle zadawane jako pytanie o formę: ile linijek w CV, jakie narzędzia wymienić, co wrzucić do portfolio. Twarda część problemu jest gdzie indziej. Materiał, który najlepiej dowodzi kompetencji — zestaw promptów dopracowanych przez pół roku, szablony, zrzuty z wewnętrznego narzędzia, przykładowe wyniki na danych klienta — to jednocześnie materiał, którego wyniesienie jest najłatwiejsze do zakwalifikowania jako naruszenie. I odwrotnie: to, co wolno zabrać, prawie nigdy nie wygląda efektownie.

Prawo autorskie nie jest tu Twoim problemem, choć wszyscy od niego zaczynają

Pierwszy odruch brzmi: „napisałem to ja, więc mam do tego prawa”. W stosunku pracy to nie działa. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 24, ze zm. Dz.U. z 2026 r. poz. 1296) pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa autorskie prawa majątkowe z chwilą przyjęcia utworu — w granicach celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron. Przyjęcie nie wymaga żadnego oświadczenia: art. 13 tej samej ustawy każe uznać utwór za przyjęty bez zastrzeżeń, jeśli pracodawca w terminie sześciu miesięcy od dostarczenia nie zawiadomi twórcy o nieprzyjęciu. Przy kodzie jest jeszcze krócej — art. 74 ust. 3 przypisuje prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego w ramach obowiązków wprost pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej.

Tu zaczyna się rzecz, której większość poradników o portfolio nie dopowiada. Prompt, lista kryteriów oceny odpowiedzi modelu albo tabela parametrów często wcale nie są utworem. Art. 1 ust. 1 wymaga przejawu działalności twórczej o indywidualnym charakterze; instrukcja techniczna sformułowana tak, że każdy kompetentny człowiek napisałby ją podobnie, tego progu nie przekracza. Wniosek bywa odwrotny do oczekiwanego: skoro nie ma utworu, nie ma też prawa autorskiego po żadnej ze stron. To nie znaczy, że materiał jest Twój. Znaczy, że chroni go inny przepis, znacznie mniej uprzejmy.

Trzy przesłanki z art. 11 ust. 2 i żadna z nich nie dotyczy autorstwa

Art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 85) definiuje tajemnicę przedsiębiorstwa przez trzy warunki, które muszą zajść łącznie: informacja ma wartość gospodarczą, nie jest powszechnie znana osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji ani łatwo dla nich dostępna, a uprawniony podjął — przy zachowaniu należytej staranności — działania w celu utrzymania jej w poufności. Autorstwo nie pojawia się w tym przepisie ani razu. Nie ma znaczenia, kto to wymyślił, tylko czy informacja spełnia te trzy warunki po stronie przedsiębiorcy.

Najważniejsze dla biblioteki promptów jest jedno sformułowanie w środku definicji: ochrona obejmuje informacje, które „jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów” nie są powszechnie znane. Pojedynczy prompt bywa banalny i każdy napisze podobny. Uporządkowany zestaw promptów do jednego procesu, z adnotacjami, które warianty odpadły i dlaczego, jest dokładnie tym „szczególnym zestawieniem”. Argument „każdy element osobno jest oczywisty” nie broni zbioru — ten przepis został napisany po to, żeby nie bronił.

Czyn następuje przy kopiowaniu, nie przy pokazywaniu

Druga rzecz, którą łatwo przeoczyć: art. 11 ust. 3 uznaje za czyn nieuczciwej konkurencji samo pozyskanie informacji — w szczególności gdy wynika z nieuprawnionego dostępu, przywłaszczenia albo kopiowania dokumentów i plików elektronicznych. Moment sporny to moment skopiowania na prywatny dysk, wysłania na własną skrzynkę albo eksportu do arkusza, a nie moment rozmowy rekrutacyjnej. Logi narzędzi firmowych zapisują dokładnie ten moment.

Ten sam ustęp rozciąga się na pliki „umożliwiające wnioskowanie o ich treści”. Wyczyszczenie nazw klientów z eksportu nie zamyka sprawy, jeśli z zestawu nadal da się odtworzyć chronioną informację — strukturę cennika, próg decyzyjny, listę kryteriów odrzucenia. Anonimizacja nazw to najmniejsza część roboty, a zwykle jedyna, którą ktoś wykonuje.

Trzyletni termin zniknął z ustawy w 2018 r.

W obiegu wciąż funkcjonuje przekonanie, że obowiązek zachowania tajemnicy trwa trzy lata od ustania zatrudnienia i potem materiał można pokazywać. Taki termin był w poprzednim brzmieniu przepisu. Ustawa z 5 lipca 2018 r. (Dz.U. 2018 poz. 1637), wdrażająca dyrektywę 2016/943, nadała art. 11 nowe brzmienie w całości — i w obowiązującym tekście nie ma żadnego terminu, po którego upływie obowiązek wygasa z mocy ustawy. Dopóki informacja spełnia trzy przesłanki z ust. 2, jest chroniona. „To było dwie prace temu” nie jest linią obrony.

Niezależnie od ustawy o nieuczciwej konkurencji działa jeszcze art. 100 § 2 pkt 4 Kodeksu pracy (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 1245): pracownik ma dbać o dobro zakładu pracy i zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Ten obowiązek jest szerszy od definicji tajemnicy przedsiębiorstwa i nie wymaga, by pracodawca cokolwiek formalnie oznaczył. W trakcie zatrudnienia to on przesądza o wyniesieniu materiału, nawet gdy przesłanki z art. 11 ust. 2 są dyskusyjne.

Co wolno wziąć, a co zostaje: podział po podstawie prawnej

Materiał Status Podstawa i warunek
Eksport biblioteki promptów z narzędzia firmowego Nie Art. 11 ust. 2 i 3 u.z.n.k. — szczególne zestawienie elementów; czyn już przy kopiowaniu
Zrzuty ekranu z wewnętrznego systemu Nie Art. 11 ust. 3 u.z.n.k. oraz art. 100 § 2 pkt 4 k.p.; pokazują strukturę danych i procesu
Wyniki modelu na danych klienta Nie Jak wyżej, dodatkowo obowiązki wobec klienta z umowy i z przepisów o danych osobowych
Dokumenty i kod stworzone w ramach obowiązków Nie Art. 12 ust. 1 i art. 74 ust. 3 pr. aut. — prawa majątkowe u pracodawcy
Nazwa klasy zadania i kategoria narzędzia („asystent kodu”, „model do transkrypcji”) Tak Informacja łatwo dostępna osobom z branży — przesłanka z art. 11 ust. 2 niespełniona
Opis metody na poziomie, który nie odtwarza zestawu Zwykle tak Granicą jest to, czy opis pozwala wnioskować o treści chronionej (art. 11 ust. 3)
Liczby, które pracodawca sam opublikował Tak Nie są już niepowszechnie znane; podaj źródło publikacji, nie wyliczenie wewnętrzne
Materiał zbudowany przez Ciebie od zera na danych publicznych Tak Art. 11 ust. 7 u.z.n.k. — niezależne wytworzenie nie jest czynem
Twoja własna sprawność w robieniu tego samego ponownie Tak Kompetencja nie jest informacją w rozumieniu art. 11 ust. 2

Ostatni wiersz jest tym, na którym stoi cała sprawa. Wartość rynkową ma to, że umiesz zbudować zestaw drugi raz, w nowym miejscu, na innym procesie — nie to, że masz kopię pierwszego. Rekrutacja, w której padnie polecenie „zrób to teraz na naszym przykładzie”, weryfikuje dokładnie to i jest odporna na obie strony problemu: nie wymaga od Ciebie wynoszenia niczego, a pracodawcy daje mocniejszy dowód niż plik. Jeśli przygotowujesz się do takiego zadania, osobnym tematem jest to, jak obronić oddaną pracę w rozmowie po zadaniu rekrutacyjnym.

Zgoda przełożonego w komunikatorze nie jest zgodą uprawnionego

Art. 11 ust. 4 u.z.n.k. wiąże bezprawność z brakiem zgody uprawnionego do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi. Uprawnionym jest przedsiębiorca, nie Twój bezpośredni przełożony, o ile nie ma on umocowania do takich decyzji. „Pokaż, nie ma sprawy” na czacie nie przenosi ryzyka na firmę i nie jest dowodem, który obroni się później.

Zgoda, która realnie działa, ma cztery elementy i mieści się w pięciu zdaniach pisma albo maila od osoby uprawnionej:

  • co dokładnie wolno ujawnić — konkretny akapit, konkretna liczba, konkretny zrzut po wskazanych zmianach, nie „materiały z projektu X”;
  • komu i w jakim celu — rekrutacja u wskazanego pracodawcy, prezentacja publiczna, wpis w portfolio dostępnym w sieci;
  • na jak długo i czy zgoda obejmuje okres po ustaniu zatrudnienia;
  • kto zgody udziela i z jakiego umocowania — stanowisko wystarczające do rozporządzania informacją.

Jeśli odpowiedź jest odmowna, zyskujesz informację operacyjną: wiesz, że tego materiału nie użyjesz, i masz czas zbudować własny zamiast odkrywać problem w trakcie rozmowy. Procedury uzyskiwania takich zgód bywają po stronie firmy zupełnie niespisane, więc pytanie trafia do kogoś, kto nigdy go nie dostał — licz na to, że odpowiedź zajmie kilka dni, i nie zostawiaj go na ostatni tydzień.

Rachunek za pomyłkę: do dwóch lat i wyrok, który może być podany do publicznej wiadomości

Konsekwencje rozkładają się na dwie ścieżki. Cywilna: art. 18 ust. 1 u.z.n.k. daje przedsiębiorcy roszczenia o zaniechanie, usunięcie skutków, złożenie oświadczenia, naprawienie szkody na zasadach ogólnych i wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Art. 18 ust. 3 pozwala sądowi — przy naruszeniu tajemnicy przedsiębiorstwa i na wniosek uprawnionego — zobowiązać pozwanego do podania do publicznej wiadomości informacji o wyroku albo jego treści, z zastrzeżeniem ochrony dóbr osobistych osoby fizycznej. Dla kogoś, kto buduje widoczność zawodową, to sankcja trafiająca w to samo miejsce, w które miało trafić portfolio.

Ścieżka Przepis Warunek uruchomienia
Roszczenia cywilne przedsiębiorcy Art. 18 ust. 1 u.z.n.k. Dokonanie czynu nieuczciwej konkurencji i zagrożenie lub naruszenie interesu
Publikacja informacji o wyroku Art. 18 ust. 3 u.z.n.k. Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, wniosek uprawnionego, ocena okoliczności czynu
Odpowiedzialność karna Art. 23 ust. 1 u.z.n.k. Ujawnienie wbrew ciążącemu obowiązkowi, które wyrządza poważną szkodę przedsiębiorcy

Progu karnego nie przekracza się przypadkiem: art. 23 ust. 1 wymaga, by ujawnienie wyrządziło przedsiębiorcy poważną szkodę, i wtedy przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Typowe portfolio tego warunku nie spełni. Sens tego przepisu w tym tekście jest inny: pokazuje, w której ustawie leży ciężar sprawy — i że nie jest to ustawa o prawie autorskim.

Decyzja, którą podejmujesz przed najbliższą rekrutacją, nie w jej trakcie

Kolejność jest odwrotna do intuicyjnej. Nie zaczynasz od pytania „co mogę pokazać”, bo wtedy już masz materiał na dysku i czyn jest dokonany.

  • Przejrzyj, co z pracy faktycznie leży na Twoich prywatnych nośnikach i w prywatnej skrzynce. To audyt stanu obecnego, nie planów.
  • Dla każdej pozycji odpowiedz na jedno pytanie: czy po usunięciu nazw nadal da się z tego wnioskować o chronionej treści. Jeśli tak, materiał nie nadaje się do pokazywania w żadnej formie.
  • Z tego, co zostaje, zbuduj opis metody: klasa zadania, kategoria narzędzia, warunek pomiaru i wynik, który albo pracodawca opublikował, albo możesz podać bez odwołania do danych wewnętrznych.
  • Jedną pozycję, która naprawdę robi różnicę, odtwórz od zera na danych publicznych. Taki materiał możesz pokazać komukolwiek, powołując się na art. 11 ust. 7, i tylko taki nadaje się na publiczne portfolio.
  • Jeśli któryś materiał jest nie do zastąpienia, poproś o zgodę na piśmie w czterech punktach wskazanych wyżej — przed rozmową, nie po.

Decyzja do podjęcia dziś jest pojedyncza: który jeden przykład pracy z modelem odtworzysz od zera na danych publicznych w najbliższych dwóch tygodniach. Reszta listy to porządkowanie. To jedno zadanie jest całą różnicą między kandydatem, który mówi, że umie, i kandydatem, który ma co położyć na stole, nie naruszając przy tym niczyjej tajemnicy.

Pierwszy poniedziałek miesiąca. Dane, nie prognozy.

Jeden mail: zmiana liczby ofert w Twoim zawodzie rok do roku, narzędzia, które pojawiły się w opisach stanowisk, jeden nagłówek obalony. Bez motywacji.