Przejdź do treści
AI w roli

Gemini streszcza spotkania w ośmiu językach, polskiego nie ma na liście. Teams i Zoom mają

Google Meet nie zrobi notatek po polsku, Zoom i Teams tak. Rozstrzyga lista języków, licencja i uprawnienia - oraz to, co z protokołu zostaje przy Tobie.

Bartek Lisowski·rekruter·8 min·
8liczba z tezy tekstu

Na stronie pomocy Google Meet funkcja „Take notes for me” ma dokładnie osiem języków: angielski, francuski, niemiecki, włoski, japoński, koreański, portugalski i hiszpański. Polskiego na tej liście nie ma. Jeśli poniedziałkowy status prowadzicie po polsku, obietnica „model napisze notatki” nie dotyczy tego narzędzia — niezależnie od planu, który firma wykupiła.

To nie jest drobny przypis. Osoba, która w zespole odpowiada za protokół — asystentka zarządu, office manager, koordynator projektu — dostaje polecenie „włącz AI, nie trzeba już notować” i dopiero po spotkaniu odkrywa, że plik, który miał się zrobić sam, nie istnieje. Trzy duże platformy odpowiadają na to samo pytanie zupełnie inaczej, a różnica siedzi w nazwie funkcji, w języku i w tym, kto po spotkaniu dostanie plik.

Osiem języków w Meet, 33 w Zoomie, 57 wariantów w transkrypcji Teams

Trzy listy, trzy różne wyniki dla tego samego polskiego spotkania. Stan na dzień sprawdzenia stron producentów, 25 października 2026 r.

Platforma i funkcja Polski na liście producenta Warunek uruchomienia Co zostaje po spotkaniu
Google Meet, „Take notes for me” Nie — osiem języków, bez polskiego Odpowiednia edycja Workspace lub plan Google AI po stronie organizatora; przy włączonym Host Management funkcję włącza tylko host Notatka w obsługiwanym języku; spotkanie polskojęzyczne nie kwalifikuje się
Zoom, Meeting summary Tak — 33 języki, polski wymieniony Funkcja włączona w koncie; osobno liczone Smart recording highlights, dostępne tylko po angielsku Streszczenie spotkania
Microsoft Teams, transkrypcja na żywo Tak — na liście 57 wariantów językowych jest Polish (Poland) Polityka transkrypcji włączona u organizatora i u osoby, która ją startuje Transkrypcja z nazwiskami i znacznikami czasu, zapisana obok nagrania w OneDrive lub SharePoint
Microsoft Teams, streszczenie od Copilota Osobna licencja, nie osobna lista języków Dodatkowa licencja Microsoft Copilot dla każdego, kto ma pytać; wariant „podczas i po spotkaniu” wymaga zapisanej transkrypcji Zależy od opcji wybranej przez organizatora — przy wariancie „tylko w trakcie” nie zostaje nic

Transkrypcja i notatka to dwie funkcje, kupowane osobno

Najczęstsze nieporozumienie w tej sprawie nie dotyczy języka, tylko nazwy. Transkrypcja to zapis tego, co powiedziano, linijka po linijce. Notatka albo streszczenie to tekst, który z tego zapisu wyciąga ustalenia. W Teamsie te dwie rzeczy mają inne wymagania: transkrypcja działa na polityce administratora, a streszczenie dopiero po dołożeniu licencji Copilota dla konkretnej osoby.

Z tego rozdzielenia wynika pułapka widoczna w dokumentacji Microsoftu: gdy organizator ustawi Copilota na „off”, wyłącza jednocześnie nagrywanie i transkrypcję — czyli także ten zapis, który dotąd był robiony bez żadnej licencji AI. Wariant pośredni „tylko w trakcie spotkania” opiera się na danych mowy, które nie są zapisywane po jego zakończeniu. Pytanie o ustalenie można wtedy zadać w szóstej minucie, a dwie godziny później nie ma już czego pytać.

Zoom ma własną wersję tego podziału: streszczenie spotkania obejmuje 33 języki, ale Smart recording highlights są obsługiwane tylko po angielsku. Dwie funkcje z tej samej rodziny, dwa różne zakresy językowe.

Jeden język na transkrypcję, ustawiany na starcie

Spotkanie, na którym dwie osoby mówią po polsku, a klient po angielsku, jest w tych narzędziach przypadkiem brzegowym, nie standardem. Pomoc Google stawia to wprost: obsługiwany jest jeden język naraz, a spotkania z kilkoma językami nie są obsługiwane. Ta sama strona zaleca funkcję dla spotkań od 15 minut do maksymalnie 8 godzin.

Teams rozwiązuje to inaczej, ale równie twardo. Przy włączeniu transkrypcji potwierdza się język, którym mówią wszyscy; jeśli Teams wykryje inny, monit o zmianę dostaje organizator, współorganizator albo osoba, która transkrypcję uruchomiła. Zmiana przestawia język transkrypcji i napisów dla wszystkich, a pozostali uczestnicy nie mają dostępu do tego ustawienia, dopóki transkrypcja nie zostanie wyłączona i włączona ponownie.

Praktyczny skutek dla osoby prowadzącej spotkanie: wybór języka trzeba podjąć przed kliknięciem „start”, a nie w trakcie. Spotkanie dwujęzyczne oznacza, że jedna strona rozmowy trafi do zapisu gorzej niż druga. Jak dużo gorzej — zależy od akcentów, mikrofonów i tego, ile osób mówi jednocześnie; to sprawdza się na własnym nagraniu, a nie w tabeli producenta.

Plik nie dojdzie do części uczestników, i to nie przez pomyłkę

Uprawnienia do transkrypcji w Teamsie są rozpisane w pomocy Microsoftu i układają się w rozkład, który dla spotkań z klientem zmienia wszystko:

Czyli: na spotkaniu z podwykonawcą i dwiema osobami na telefonie automatyczny zapis obsłuży tylko część sali. Ustalenia do tych osób i tak musi wysłać człowiek, a to jest zadanie, którego nikt nie wykreślił z niczyjego zakresu — zostało tylko przemilczane przy ogłoszeniu, że „notatki robi teraz AI”.

Nazwiska w transkrypcie są, decyzji w nim nie ma

Transkrypcja Teamsa zawiera nazwisko mówiącego i znacznik czasu, a uczestnik może ukryć swoją tożsamość w napisach i w transkrypcie. To wystarczy, żeby odtworzyć przebieg rozmowy. Nie wystarczy, żeby ktoś na tej podstawie wykonał pracę.

Protokół różni się od zapisu rozmowy czterema rzeczami, których w transkrypcie nie ma: wskazaniem, które zdanie było ustaleniem, a które głośnym myśleniem; imieniem osoby odpowiedzialnej; datą; oraz informacją, co odrzucono i dlaczego, żeby za trzy tygodnie nie wracać do tego samego wątku. Rozkład zadań wygląda więc tak:

Czynność przy spotkaniu Co robi narzędzie Co zostaje przy człowieku
Zapis wypowiedzi Całość, jeśli język jest na liście Sprawdzenie, czy transkrypcja w ogóle się uruchomiła
Przypisanie wypowiedzi do osoby Nazwisko i znacznik czasu w transkrypcie Rozstrzygnięcie, kto mówił z sali, z wyłączonym mikrofonem albo z telefonu
Oddzielenie ustalenia od dyskusji Streszczenie proponuje wątki Decyzja, co jest ustaleniem — to nie wynika z treści wypowiedzi, tylko z mandatu osoby, która ją wygłosiła
Zadanie z właścicielem i terminem Potrafi zaproponować listę działań Dopisanie nazwiska i daty, oraz potwierdzenie ich u tej osoby
Dystrybucja ustaleń poza organizację Nic — uprawnienia tego nie przewidują Wysłanie podsumowania klientowi i podwykonawcy
Odłożenie zapisu tam, gdzie leży projekt Zapis obok nagrania w OneDrive lub SharePoint Przeniesienie albo podlinkowanie w miejscu, w którym zespół naprawdę szuka

Z sześciu czynności narzędzie zdejmuje jedną w całości i pomaga przy dwóch. Reszta to nadal praca osoby, która prowadzi dokumentację spotkań — i to ta część, która decyduje, czy po spotkaniu cokolwiek się stanie.

Najwięcej ucieka w wierszu czwartym. Streszczenie potrafi wypisać listę działań, ale zdanie „trzeba się odezwać do dostawcy” nie jest zadaniem, dopóki nie ma przy nim nazwiska i daty — a przekazanie zadania ma własne wymagania, zebrane w liście kontrolnej przed przekazaniem zadania. Transkrypcja jest dowodem, że coś powiedziano. Nie jest dowodem, że ktoś to przyjął.

Cztery rzeczy do sprawdzenia przed następnym spotkaniem

Kolejność ma znaczenie, bo pierwsze pytanie potrafi unieważnić pozostałe trzy:

  • Czy polski jest na liście tej konkretnej funkcji w waszym narzędziu — nie platformy, tylko funkcji. Transkrypcja i streszczenie mają osobne listy.
  • Czy po spotkaniu zostaje plik. W Teamsie rozstrzyga to opcja Copilota wybrana przez organizatora przy zakładaniu spotkania, a nie ustawienie klikane w trakcie.
  • Kto z zaproszonych nie dostanie zapisu — osoby anonimowe, z innej organizacji i dzwoniące telefonicznie mają różne uprawnienia. Z tego wychodzi lista adresatów maila po spotkaniu.
  • Kto podpisuje protokół. Nazwisko w zaproszeniu, nie domysł. Narzędzie nie przypisze sobie tej roli, a brak przypisania widać dopiero przy następnym spotkaniu, gdy nikt nie wie, co ustalono.

Co z tym zrobić w tym tygodniu

Jeśli pracujecie po polsku w Google Meet, „Take notes for me” nie jest dla was dostępne i żaden plan tego nie zmieni, dopóki język nie wejdzie na listę — pozostaje nagranie z transkrypcją w innym narzędziu albo protokół pisany ręcznie. Jeśli siedzicie w Teamsie lub Zoomie, polski jest obsługiwany, więc pytanie przesuwa się na licencje i na opcję wybraną przez organizatora.

Osoba odpowiedzialna za dokumentację spotkań ma tu do podjęcia jedną decyzję: wpisać do stałego zaproszenia na cykliczne spotkanie trzy linijki — język spotkania, funkcję, która ma być włączona, i nazwisko osoby, która po spotkaniu wysyła ustalenia na zewnątrz. Zajmuje to raz pięć minut i jest jedyną częścią tego procesu, której żadne z tych narzędzi nie zrobi za nikogo.

Przy spotkaniach cyklicznych to samo da się zrobić raz dla całego rytmu zarządzania, zamiast ustalać przed każdym statusem od nowa — agenda przeglądu z listą decyzji jest miejscem, w którym taki zapis się trzyma. I jedna uwaga na koniec, bo wraca w każdym zespole, który właśnie włączył te funkcje: zapisu rozmowy nie uruchamia się po cichu. Teams wysyła uczestnikom powiadomienie o starcie transkrypcji, a w Google Meet przy włączonym Host Management funkcję kontroluje host. Jeśli ktoś pyta na spotkaniu, czy jest nagrywane, odpowiedź musi być znana przed pytaniem.

Pierwszy poniedziałek miesiąca. Dane, nie prognozy.

Jeden mail: zmiana liczby ofert w Twoim zawodzie rok do roku, narzędzia, które pojawiły się w opisach stanowisk, jeden nagłówek obalony. Bez motywacji.